Blisko 40 tys. podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie prywatyzacji SPEC jest nieważnych. Takie są ustalenia komisji Rady Warszawy, która szczegółowo badała wniosek, z jakim wystąpiło Prawo i Sprawiedliwość.
Ale według komisji wynik ten nie został osiągnięty. "W wyniku przeprowadzonej weryfikacji Komisja stwierdziła łącznie 145.078 głosów, w tym 105.214 ważnych oraz 39 864 nieważnych" - wyjaśniają urzędnicy. Dlaczego odrzucono tak dużą liczbą głosów?
416 podpisów należało do osób nieletnich (najmłodszy z nich ma kilka miesięcy, najstarszy – 17 lat).
Podziwiam patriotyzm zmarłych, noworodków i dzieci nieświadomych tego, że są do tego zdolne i popierają jedyną słuszną partię….. ten patriotyzm niestety nie został doceniony, ponieważ referendum jest nieważne….. tak się właśnie kończy nadgorliwość prawych i sprawiedliwych…. Jak mawiają najciemniej pod latarnią… albo złapali złodzieja, a ten krzyczy to nie moja ręka, pasuje jak ulał do mentalności pisowców….. zarzucają innym na prawo i lewo oszustwa.... a sami zachowują się jak przysłowiowy Kali….. i na przyszłość zanim będą nawoływać do pilnowania innych niech najpierw zaczną od siebie……
A wszystkim noworodkom życzę żeby w przyszłości dokładnie sprawdzały co podpisują..... rodzice wrabiają maleństw....a a jeszcze nawet nie mają dowodów..... o zmarłych już nie wspomnę......
http://www.tvnwarszawa.pl/informacje,news,wniosek-pis-o-referendum-niezgodny-z-prawem,31256.html
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niebieska lina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niebieska lina. Pokaż wszystkie posty
środa, 24 sierpnia 2011
piątek, 19 sierpnia 2011
Bo im wolno.....
PO zapytała w czwartek PKW, czy PiS może zbierać podpisy poparcia bez wskazania kandydatów, którzy mają znaleźć się na listach wyborczych ugrupowania. Dyrektor zespołu prawnego PKW powiedziała PAP, że wyborcy mają prawo wiedzieć, komu udzielają poparcia.
Prawo i Sprawiedliwość zbiera podpisy in blanco, nie pokazując nazwisk, które mają znaleźć się na tych listach. Nie wiemy, czy jest to zgodne z prawem, dlatego złożyliśmy zapytanie do PKW, czy można zbierać podpisy poparcia pod listami wyborczymi bez tych list de facto - powiedział Olszewski.
Podpisy były zbierana in blanco, dodatkowo kilka osób podpisujących się było już zmarłych.... normalnie tylko zapytać, kiedy oszuści z PIS przestaną tyle kłamać i domagać się od innych praworządności a sami przekraczają wszystkie granice......nie ma żadnych ulg i szans na oszukiwanie... trzymajcie formę i starajcie się piskate spisać.... to przecież nie są wyścigi.....
Prawo i Sprawiedliwość zbiera podpisy in blanco, nie pokazując nazwisk, które mają znaleźć się na tych listach. Nie wiemy, czy jest to zgodne z prawem, dlatego złożyliśmy zapytanie do PKW, czy można zbierać podpisy poparcia pod listami wyborczymi bez tych list de facto - powiedział Olszewski.
Podpisy były zbierana in blanco, dodatkowo kilka osób podpisujących się było już zmarłych.... normalnie tylko zapytać, kiedy oszuści z PIS przestaną tyle kłamać i domagać się od innych praworządności a sami przekraczają wszystkie granice......nie ma żadnych ulg i szans na oszukiwanie... trzymajcie formę i starajcie się piskate spisać.... to przecież nie są wyścigi.....
wtorek, 15 marca 2011
Kłamstwo w genach....
"Marta Kaczyńska minęła się z prawdą, twierdząc na swoim blogu, że jej mąż Marcin Dubieniecki nie autoryzował wywiadu i nie wiedział o tym, że jest nagrywany - twierdzą dziennikarze portalu polityka.pl. Jako dowód dziennikarze zdecydowali się upublicznić fragmenty nagrań z przeprowadzonej z Dubienieckim rozmowy.
Na ujawnionych nagraniach można usłyszeć jak Dubieniecki mówi, że "ma gdzieś", co o nim "mówią i piszą dziennikarze". Mąż Marty Kaczyńskiej mówi też jasno: "Pani i tak to nagrywa, to sobie później odsłucha...". Zaprzecza to tezie postawionej przez Martę Kaczyńską, która 25 lutego na swoim blogu napisała, że jej mąż "nie miał świadomości, że jest nagrywany" - wynika z ujawnionego nagrania.
W ostatnich tygodniach Dubieniecki miał wiele kłopotów z dziennikarzami. Zarzucono mu współpracę z radcą prawnym zamieszanym w aferę związaną z zakupem ziemi pod egipską ambasadę w Warszawie, potem ujawniono, że mąż Marty Kaczyńskiej jest właścicielem firmy MD Invest Group, która należeć miała do znanego gangstera obecnie odsiadującego wyrok w więzieniu. Na jaw wyszła też sprawa ułaskawienia przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Adama S., wspólnika Dubienieckiego."
Biedny Dubieniecki broniąc się twierdzi, że są to zarzuty, która mają uderzyć w Jarosława Kaczyńskiego.... niezła linia obrony..... niech jeszcze powie, że to również atak na Lecha Kaczyńskiego..... i ogólnie to jest zamach....
Jeszcze zabawniejsze są kłamstwa genetycznej patriotki.... widać mają to w genach....
Na ujawnionych nagraniach można usłyszeć jak Dubieniecki mówi, że "ma gdzieś", co o nim "mówią i piszą dziennikarze". Mąż Marty Kaczyńskiej mówi też jasno: "Pani i tak to nagrywa, to sobie później odsłucha...". Zaprzecza to tezie postawionej przez Martę Kaczyńską, która 25 lutego na swoim blogu napisała, że jej mąż "nie miał świadomości, że jest nagrywany" - wynika z ujawnionego nagrania.
W ostatnich tygodniach Dubieniecki miał wiele kłopotów z dziennikarzami. Zarzucono mu współpracę z radcą prawnym zamieszanym w aferę związaną z zakupem ziemi pod egipską ambasadę w Warszawie, potem ujawniono, że mąż Marty Kaczyńskiej jest właścicielem firmy MD Invest Group, która należeć miała do znanego gangstera obecnie odsiadującego wyrok w więzieniu. Na jaw wyszła też sprawa ułaskawienia przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Adama S., wspólnika Dubienieckiego."
Biedny Dubieniecki broniąc się twierdzi, że są to zarzuty, która mają uderzyć w Jarosława Kaczyńskiego.... niezła linia obrony..... niech jeszcze powie, że to również atak na Lecha Kaczyńskiego..... i ogólnie to jest zamach....
Jeszcze zabawniejsze są kłamstwa genetycznej patriotki.... widać mają to w genach....
czwartek, 7 października 2010
Haki, haczyki, teczki kaczki......
"Prawo i Sprawiedliwość od trzech miesięcy prowadzi swoim posłom teczki. Jak informuje serwis wprost.pl, zbierane są w nich wszystkie wypowiedzi dotyczące Jarosława Kaczyńskiego, sytuacji wewnątrz PiS oraz kampanii prezydenckiej. Decyzja o założeniu teczek została podjęta przez szefa partii po przegranych wyborach prezydenckich.
- Trafiają do nich wszystkie wypowiedzi dotyczące sytuacji wewnątrz partii. Zarówno te z telewizji i mediów centralnych, jak i z gazet lokalnych. Sytuacja jest o tyle absurdalna, że, gdy jedna wypowiedź jest cytowana przez różne media, do teczki trafiają wydruki ze wszystkich portali i wycinki ze wszystkich gazet. Dzięki temu niektórzy dorobili się już naprawdę pękatych teczek - twierdzi jeden z rozmówców tygodnika.
Według ustaleń wprost.pl, najgrubszych teczek "dorobili się" Joanna Kluzik-Rostkowska, Paweł Poncyljusz, Elżbieta Jakubiak i Zbigniew Girzyński"
Chce się powiedzieć, demokracja pełną gębą........
- Trafiają do nich wszystkie wypowiedzi dotyczące sytuacji wewnątrz partii. Zarówno te z telewizji i mediów centralnych, jak i z gazet lokalnych. Sytuacja jest o tyle absurdalna, że, gdy jedna wypowiedź jest cytowana przez różne media, do teczki trafiają wydruki ze wszystkich portali i wycinki ze wszystkich gazet. Dzięki temu niektórzy dorobili się już naprawdę pękatych teczek - twierdzi jeden z rozmówców tygodnika.
Według ustaleń wprost.pl, najgrubszych teczek "dorobili się" Joanna Kluzik-Rostkowska, Paweł Poncyljusz, Elżbieta Jakubiak i Zbigniew Girzyński"
Chce się powiedzieć, demokracja pełną gębą........
Prawdopodobnie to ma służyć cenzurze i ocenie własnych posłów, a może kontroli wewnętrznej....
Demokracja i wolność w pis polega na tym, że tylko Kaczyński decyduje gdzie jest granica tej wolności... dzięki temu świadomie robi z własnych posłów głupców....
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/pis-zalozylo-poslom-teczki,1,3724890,wiadomosc.html
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/pis-zalozylo-poslom-teczki,1,3724890,wiadomosc.html
sobota, 7 sierpnia 2010
Fałszywa kotka Kurskiego.....
Nie ma to jak dobra aktorka do kiepskiej gry... zwłaszcza gdy reżyserem okazuje się poseł Kurski znany z wciskania ludziom przeróżnych kłamstwa..... tak oto Kurski zrobił z obrońców Kotki głupców..... ale co to dla nich przywykli......
"Rozmawiałem z Prezesem. Będzie ok. W najgorszym wypadku Pani Poseł" - to fragment SMS-a Jacka Kurskiego do Anny Cugier-Kotki. Według "Super Expressu" aktorka, która brała udział w kampanii PiS w 2007 roku nie zmieniła swoich poglądów za darmo. Miejsce w parlamencie to nie wszystko. Cugier-Kotka powiedziała gazecie, że Jarosław Kaczyński obiecywał jej też pracę w TVP.
http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/298063,oto-czym-pis-kusil-cugier-kotke.html
"Pamiętam o Tobie. Rozmawiałem z Prezesem. Będzie ok. W najgorszym wypadku Pani Poseł. Choć prezes wolałby jakiś dobry teatr dla Ciebie. Buziaki. Jesteś dzielna. Nie zostawimy Cię" - takiego SMS-a Anna Cugier-Kotka otrzymała w maju ubiegłego roku od prominentnego polityka PiS, Jacka Kurskiego. Do tej "komórkowej" korespondencji dotarł "Super Express".
Na pomysł zatrudnienia aktorki znanej do tej pory ze spotu PO wpadł obecny europoseł PiS. To dzięki niemu Cugier-Kotka zmieniła w spotach i na plakatach barwy wyborcze.
"Podpisałam umowę z PiS. Wszystko było wyreżyserowane. Począwszy od tego, jak mam się ubrać, aż po to, gdzie się pojawiam i co mówię. Musiałam grać panią Anię, a ciemny lud miał to kupić" - mówi Cugier-Kotka.
Twierdzi ona,, że jej wywiady dla mediów były redagowane przez polityków PiS. Po politycznych występach Cugier-Kotka straciła pracę. Wówczas jednak miała usłyszeć od polityków PiS, że nie zostawią jej w biedzie. Pracę osobiście mieli jej obiecywać Jacek Kurski i prezes PiS Jarosław Kaczyński.
"We wrześniu spotkałam się z prezesem w siedzibie partii przy ul. Nowogrodzkiej. <Pani Aniu, ja bym panią widział w telewizji publicznej. Tylko to jest kwestia tygodni, miesięcy>" - miał powiedzieć prezes PiS.
Według "Super Expressu" Jarosław Kaczyński miał zaproponować aktorce prowadzenie odpłatnych szkoleń medialnych dla posłów PiS. Na przeczekanie.
Jacek Kurski przesłał do gazety specjalne oświadczenie.
"Pragnąłem panią Annę wesprzeć w różny sposób, m.in. poprzez zapewnienie pomocy prawnika czy poszukiwanie nowej pracy bądź zlecenia. Świadczy o tym przytoczony SMS z 31 maja 2009. Niestety, kolejne zdarzenia z udziałem pani Anny, jak sprzeczności z rzekomym pobiciem aktorki (czerwiec) i incydent alkoholowy w sądzie zakończony zarzutami o pobicie strażnika (lipiec), dramatycznie utrudniły mi skuteczną pomoc tej osobie" - napisał Kurski.
Europoseł PiS pisze też, iż jest mu przykro, że został w ten sposób zaatakowany, bo "był chyba najbardziej życzliwy ze wszystkich osób, jakie spotkała w swej burzliwej przygodzie z kampaniami PO i PiS".
Całość:
http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/298063,oto-czym-pis-kusil-cugier-kotke.html,1,2
http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/298063,oto-czym-pis-kusil-cugier-kotke.html
"Pamiętam o Tobie. Rozmawiałem z Prezesem. Będzie ok. W najgorszym wypadku Pani Poseł. Choć prezes wolałby jakiś dobry teatr dla Ciebie. Buziaki. Jesteś dzielna. Nie zostawimy Cię" - takiego SMS-a Anna Cugier-Kotka otrzymała w maju ubiegłego roku od prominentnego polityka PiS, Jacka Kurskiego. Do tej "komórkowej" korespondencji dotarł "Super Express".
Na pomysł zatrudnienia aktorki znanej do tej pory ze spotu PO wpadł obecny europoseł PiS. To dzięki niemu Cugier-Kotka zmieniła w spotach i na plakatach barwy wyborcze.
"Podpisałam umowę z PiS. Wszystko było wyreżyserowane. Począwszy od tego, jak mam się ubrać, aż po to, gdzie się pojawiam i co mówię. Musiałam grać panią Anię, a ciemny lud miał to kupić" - mówi Cugier-Kotka.
Twierdzi ona,, że jej wywiady dla mediów były redagowane przez polityków PiS. Po politycznych występach Cugier-Kotka straciła pracę. Wówczas jednak miała usłyszeć od polityków PiS, że nie zostawią jej w biedzie. Pracę osobiście mieli jej obiecywać Jacek Kurski i prezes PiS Jarosław Kaczyński.
"We wrześniu spotkałam się z prezesem w siedzibie partii przy ul. Nowogrodzkiej. <Pani Aniu, ja bym panią widział w telewizji publicznej. Tylko to jest kwestia tygodni, miesięcy>" - miał powiedzieć prezes PiS.
Według "Super Expressu" Jarosław Kaczyński miał zaproponować aktorce prowadzenie odpłatnych szkoleń medialnych dla posłów PiS. Na przeczekanie.
Jacek Kurski przesłał do gazety specjalne oświadczenie.
"Pragnąłem panią Annę wesprzeć w różny sposób, m.in. poprzez zapewnienie pomocy prawnika czy poszukiwanie nowej pracy bądź zlecenia. Świadczy o tym przytoczony SMS z 31 maja 2009. Niestety, kolejne zdarzenia z udziałem pani Anny, jak sprzeczności z rzekomym pobiciem aktorki (czerwiec) i incydent alkoholowy w sądzie zakończony zarzutami o pobicie strażnika (lipiec), dramatycznie utrudniły mi skuteczną pomoc tej osobie" - napisał Kurski.
Europoseł PiS pisze też, iż jest mu przykro, że został w ten sposób zaatakowany, bo "był chyba najbardziej życzliwy ze wszystkich osób, jakie spotkała w swej burzliwej przygodzie z kampaniami PO i PiS".
Całość:
http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/298063,oto-czym-pis-kusil-cugier-kotke.html,1,2
czwartek, 1 lipca 2010
Plany pisu na kryzys......
Zwiększenie deficytu budżetowego, większe wydatki na inwestycje, bardziej efektywne niż dotąd wykorzystanie środków unijnych oraz wsparcie przedsiębiorczości, obniżenie VAT na żywność - to podstawowe założenia z pakietu działań antykryzysowych zaproponowanych w piątek przez PiS.
Deficyt w górę do 25 mld zł
Wśród głównych założeń programu jest postulat utrzymaniawzrostu gospodarczego na poziomie 3,5 proc., większe wsparcie gospodarki przez rząd - co zdaniem autorów pakietu - wymaga zmiany deficytu budżetu państwa z zakładanych 18 mld zł na 25 mld zł oraz przywrócenie możliwości wyboru pomiędzy emeryturą z OFE a ZUS. Prezentując rozwiązania proponowane przez PiS prezes partii Jarosław Kaczyński podkreślił, że rząd w walce z kryzysem trzyma się zapowiedzi sprzed kryzysu i nie reaguje na to, co się dzieje na świecie, gdzie są realizowane programy wspierania gospodarki.
J.Kaczyński zaznaczył, że pakiet PiS jest wezwaniem, aby nie być bezradnym. "To plan czynnej polityki rządu, która ma z jednej strony podtrzymać aktywność gospodarczą, a z drugiej stworzyć osłony dla tej części społeczeństwa, w którą spowolnienie gospodarcze może uderzyć szczególnie mocno" - ocenił.
Skoro rząd Donalda Tuska - mówił J.Kaczyński na piątkowej konferencji prasowej w Sejmie - "najwyraźniej nie jest w stanie wykonać swoich obowiązków", to Prawo i Sprawiedliwość przygotowało swój plan działań antykryzysowych, który proponuje rządowi.
Kluczowe jest wsparcie inwestycji i konsumpcji
Wiceszefowa PiS Aleksandra Natalli-Świat zaznaczyła, że kluczowe dla przezwyciężenia sytuacji kryzysowej jest "wsparcie inwestycji i konsumpcji". "Musi istnieć zdecydowane wsparcie finansowe ze środków publicznych i unijnych" - zaznaczyła. Według Natalli-Świat, szczególnie ważne jest wsparcie sektora mieszkaniowego. Propozycje PiS zakładają m.in. gwarantowanie przez Skarb Państwa części wkładu własnego potrzebnego na zakup mieszkania oraz wprowadzenie programu pozwalającego na rozwój budownictwa komunalnego. Posłanka PiS zwróciła uwagę, że jej partia chce pomóc firmom w utrzymaniu zatrudnienia, chociażby przez ulgi w opłatach na Fundusz Pracy i wprowadzenie innych warunków preferencyjnych dla firm m.in. złagodzenia przepisów umożliwiających rozłożenie na raty płatności na ZUS.
Obniżyć VAT na żywność!
W ramach ochrony poziomu dochodów z pracy pakiet PiS zakłada obniżenie podatku VAT na żywność z 7 do 6 prochttp://forsal.pl/artykuly/105880,pomysly_pis_na_kryzys.html
Subskrybuj:
Posty (Atom)
